Dług technologiczny

Czas czytania artykułu: 3 minuty
Michał
10.07.2019
Dług technologiczny, podobnie jak inne zobowiązania, jest zaciągany najczęściej wtedy, gdy pojawia się konieczność przyspieszenia wdrożenia niezbędnych oprogramowaniu rozwiązań. Jednak czy zawsze warto iść na skróty?

Zarządzanie ryzykiem na stałe wpisane jest w rzeczywistość projektów informatycznych. Zwykle jego ocena odbywa się poprzez kwantyfikację, co w prostych słowach można wyrazić poprzez wymnożenie znormalizowanych wartości prawdopodobieństwa jego wystąpienia oraz konsekwencji, które niesie ono za sobą. Im wyższa jest otrzymana wartość, tym dane ryzyko bardziej zagraża projektowi. Przytoczony w tytule dług technologiczny posiada jeszcze jeden dodatkowy, nie mniej istotny czynnik – czas.

Z powszechnie znanego powiedzenia „czas to pieniądz” można przez analogię dojść do porównania długu technologicznego z długiem finansowym. Sam „zaciągnięty kredyt” znajdzie swoje odwzorowanie w „kodzie powstałym bez dbałości o jakość platformy”, natomiast „pieniądze” mogą zostać zastąpione przez „aplikację". Do tego momentu zestawienie dwóch rodzajów długów wciąż ma wspólny sens.

Różnice pojawiają się w momencie przyrostu kapitału, czyli wspomnianej aplikacji. Im szybsza będzie dynamika tego wzrostu, tym odsetki przeznaczone do spłaty obarczone będą większym oprocentowaniem. Odnosi się to do prostej zależności – im dłużej dana aplikacja budowana będzie na „hackach”, tym więcej wysiłku trzeba będzie włożyć, by skorygować miejsce, w którym ów „hack” został zastosowany.

Dodatkowym istotnym wyróżnikiem długu technologicznego jest „waluta”, w jakiej jest on zaciągany. Kod, w przeciwieństwie do pieniędzy, nie jest zastępowalny w stosunku jeden do jednego. Wynika z tego fakt, że nawet najmniejszy dług technologiczny może w przyszłości okazać się kulą u nogi rozwijanego projektu. Jest to także najczęstszy grzech wielu start-upów, które mimo wspaniałego pomysłu i szybkiej implementacji rozwiązań, ściągane są na dno przez niespłaconą pożyczkę z czasów szybkiego rozwoju. Z tej obserwacji płynie dość oczywista zależność – im szybciej dany dług zostanie spłacony, tym lepiej dla samej organizacji.

Kredyty są rzeczą jak najbardziej powszechną. Nie sposób więc skategoryzować każdej drogi na skróty jako jednoznacznego występku przeciw jakości. Rozróżniając rodzaje pożyczek, dobry architekt ma możliwość takiego doboru opcji zadłużania, by w rezultacie przynieść organizacji szybkie korzyści, poniesione potencjalnie niewielkim kosztem, działając na zasadzie dźwigni finansowej.

O autorze

Michał
Michał, software developer
Niezmiennie od 1994 związany ze Szczecinem. Student informatyki WI ZUT w Szczecinie. Najmłodszy software developer w DGS. Zawodowo odpowiedzialny za warstwę UI aplikacji desktopowych. Pasjonat .NET, eksperymentator IoT, specjalista od gadania oraz na wskroś szczecińskiego braku umiaru.