DGS .NET Academy

Czas czytania artykułu: 5 minut
Michał
06.02.2019

Stworzenie od podstaw działu programistów to niekoniecznie prosta rzecz. Dołóżmy do tego wymóg dostarczenia aplikacji w ciągu pół roku. Nadal zbyt łatwo? Okej, niech więc dział ten składa się ze studentów, którzy po raz pierwszy będą pracować w Scrumie i w oparciu o nowe technologie. Karkołomny pomysł?

Każdy z nas musiał przetrwać swój pierwszy dzień w pracy, pierwsze niepowodzenie, a w końcu – pierwszy projekt, który obarczony był wysokim ryzykiem niedostarczenia go na czas. Z tym wszystkim musiało zmierzyć się dwadzieścioro studentów Wydziału Informatyki Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego w Szczecinie biorących udział w DGS .NET Academy. Pod powyższym hasłem kryje się inicjatywa zawiązana i realizowania przez pięciu programistów z krwi i kości – pasjonatów, z którymi miałem okazję porozmawiać zarówno przed, jak i po całym przedsięwzięciu.

Edukacja rozszerzona

Cel był jasny – przybliżyć przyszłym ludziom informatyki istotę pracy w prawdziwej firmie, nad projektem niewyrwanym z kontekstu. Moi rozmówcy, a zarazem pomysłodawcy, Łukasz Doszczeczko i Rafał Major, chcieli dać możliwość wejścia w branżę najambitniejszym studentom. Tworząc inkubator, położyli most między studiami a pracą zawodową, który umożliwił przepływ potencjału wśród młodych informatyków. Zadaniem równoległym było sprowadzenie wysokiego poziomu abstrakcji przekazywanego na uczelni do poziomu, na którym poszczególne umiejętności nabywane w ramach zajęć zaczynają nadawać sens pracy przy wytwarzaniu oprogramowania. Słowem – przełożenie wiedzy na wyniki i pokazanie, że technologia nie jest celem, a jedynie narzędziem za pomocą którego tworzyć można piękne rzeczy.

Czyny, nie słowa

Projekt trwał pół roku, a dokładniej – jeden semestr. Jak to jednak bywa przy pracy nad komercyjnymi projektami, poprzedzony był on sześcioma miesiącami żmudnego planowania zadań, przygotowania merytorycznego mentorów oraz realizacji formalności na linii firma-uczelnia. Tak oto zrodził się pomysł na aplikację dedykowaną osobom niepełnosprawnym, mającą przyczynić się do ich aktywizacji oraz zwiększenia ich poczucia bezpieczeństwa w przestrzeni publicznej. Stworzenie mapy z utrudnieniami naniesionymi na trasy, banku informacji o udogodnieniach w miejscach użyteczności publicznej czy funkcji alarmu były jednymi z funkcjonalności przewidzianych do realizacji. Aplikacja miała być tworzona i weryfikowana przede wszystkim przez społeczność zgromadzoną wokół niej. Pierwszym beneficjentem natomiast byli podopieczni Fundacji Aktywnej Rehabilitacji – wymagania nie będą zatem wyjęte z kontekstu, a podyktowane prawdziwymi potrzebami.

I jak wyszło?

Jak mówią organizatorzy, podstawowe założenie projektu zostało wykonane. Studenci, bogatsi o doświadczenie poznania realiów pracy w branży i trudności napotykane przez programistów w czasie pracy, dostarczyli cztery spójne funkcjonalności mające w zamiarze działać w ramach jednej aplikacji dostępnej na: urządzenia z Androidem, przeglądarki internetowe oraz komputery stacjonarne. To, co okazało się bodaj najcenniejszą zdobyczą to kunszt w pracy grupowej – projekt pokrywał bowiem kurs o nazwie „Projekt zespołowy”. Najwięcej kłopotów okazała się sprawiać wczesna sygnalizacja napotykanych problemów. Sama integracja studentów studiujących na co dzień w różnych grupach laboratoryjnych i ćwiczeniowych stanowi nie lada wyzwanie, a przecież to właśnie zgrana ekipa w głównej mierze stanowi o powodzeniu przedsięwzięcia. Naturalnie zespoły musiały przejść przez wszystkie stadia rozwoju grupy według Tuckmana (forming, storming, norming, performing), co pozostawało nie bez znaczenia, gdyż każdy z czterech zespołów odpowiedzialny był za jeden obszar: serwer REST API w ASP .NET Core, aplikacja na smartfony w Xamarinie, ASP .NET Core również dla wersji przeglądarkowej oraz WPF do aplikacji desktopowej. Studenci doświadczyli także najtrudniejszego stadium projektu, czyli jego końcowej fazy, gdzie wymagane jest zintensyfikowanie pracy w krótkim czasie. Na ratunek przyszedł pomysł organizacji hackathonu, czyli maratonu programistycznego, w którym główni wykonawcy wzięli aktywny udział.

Jaka przyszłość?

Zdaniem mentorów, aplikacja jest rozwojowa i gotowa na wdrażanie kolejnych funkcjonalności. Nowym grupom studentów udostępniony zostanie kod, a planowane rozwiązania organizacyjne i technologiczne będą sukcesywnie wdrażane. Kolejne edycje z pewnością pociągną za sobą nowe wersje projektu, nowe rozwiązania i nowe pomysły. Przedsięwzięcie pod hasłem DGS .NET Academy w swojej pierwszej odsłonie dało moc doświadczeń, zarówno uczestnikom, jak i autorom wydarzenia. Przerosło oczekiwania w nim pokładane, co daje duże nadzieje na rozwój programów inkubacyjnych między firmami a studentami szczecińskich uczelni.

O autorze

Michał
Michał, software developer
Niezmiennie od 1994 związany ze Szczecinem. Student informatyki WI ZUT w Szczecinie. Najmłodszy software developer w DGS. Zawodowo odpowiedzialny za warstwę UI aplikacji desktopowych. Pasjonat .NET, eksperymentator IoT, specjalista od gadania oraz na wskroś szczecińskiego braku umiaru.